środa, 3 maja 2017

RADOŚĆ BIEGANIA

Parafrazując słynną kwestię „Jak żyć Panie Premierze !?” ciśnie mi się na usta stwierdzenie „Jak żyć bez biegania !?”. Odpowiedź na to pytanie jest krótka – TRUDNE JEST ŻYCIE BEZ BIEGANIA.
Od początku roku borykaliśmy się z problemami rodzinnymi, do pokonania których należało zwyczajnie poświęcić swój czas przeznaczony na rekreację, czyli bieganie i pływanie. Na efekty nie trzeba było długo czekać: narastające poirytowanie w miarę upływającego czasu oraz efekt jo-jo szybko dały o sobie znać. Z całą mocą mogę stwierdzić, że czas przeznaczony na aktywność fizyczną jest najlepszym lekarstwem dla duszy i ciała.
Nawet zmienna i mało komfortowa pogoda nie jest w stanie wygrać z luzem i swobodą jakie doświadczam podczas każdego biegu. A jeśli uda mi się pobiec w towarzystwie innych osób to jest już pełnia szczęścia. I wcale nie jest najważniejsze gadanie, a wspólny wysiłek i pot wylany podczas treningu. A na koniec tradycyjne pożegnanie w stylu „To co, widzimy się w czwartek/sobotę/niedzielę !?”.
I rzecz, o której wspomniałem na początku – „efekt jo-jo”. Zmniejszona ilość ruchu od razu dała o sobie znać, szczególnie obserwując wskazania wagi. Najpierw 1, zaraz potem 2 kilogramy, jeszcze trochę i pojawiłby się trzeci, dodatkowy kilogram. Ten zbędny nadbagaż jest wyjątkowo irytujący, ponieważ czuję się przez to znacznie wolniejszy na trasie. Ktoś mógłby powiedzieć „A co to są 2 kilogramy nadwagi ?”. No to proponuję każdemu, żeby założył plecak, wsadził do niego 2 kg cukru i przebiegł 10 km. Zapewniam, że każdy będzie narzekał na zbędne kilogramy i niepotrzebny wysiłek.
Najwyższy czas skończyć z narzekaniem. RODZINKA jest nadal aktywna. Joasia wytrwale trenuje i podczas ostatniego etapu „Prusice biegają” zabrakło jej trzech sekund do złamania 20 minut na dystansie 5 km. Ponadto podczas „Biegu Kobiet” Asia zajęła 2 miejsce, a podczas mityngu lekkoatletycznego w Zgorzelcu zajęła 1 miejsce na dystansie 1000 m. Iwona wytrwale podejmuje próby wyciągnięcia jednej z koleżanek na wspólne treningi w ramach nordic walking. Nie jest łatwo, ale nadzieja na powodzenie planu jest wciąż duża. Michał jest na etapie poszukiwania swojego miejsca w życiu. Treningi biegowe przeplata wizytami na siłowni, oj trudno będzie utrzymać pozycję samca alfa w rodzinie. W moim przypadku głównym celem staje się udział w Nocnym Półmaratonie Wrocławskim. W końcu będę musiał dotrzymać tempa biegowego Joasi. W jej przypadku będzie to pierwszy start w półmaratonie. Już nie mogę doczekać się wspólnych zawodów.

Rafał


1 komentarz:

  1. Super! Rodzinne bieganie to świetna sprawa. Można się nawzajem motywować :)

    OdpowiedzUsuń