Przejdź do głównej zawartości

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI NA SPORTOWO

Tegoroczne Narodowe Święto Niepodległości obchodziłem wspólnie z Iwoną w Brzegu. Dlaczego tam? Odpowiedź jest prosta:
  1. oprócz biegu głównego odbywała się także rywalizacja w nordic walking, w której mogła wziąć udział Iwona
  2. impreza była darmowa
  3. nigdy nie byliśmy w Brzegu.
Dzięki naszej pasji sportowej możemy uprawiać turystykę biegową – do tej pory Brzeg podziwialiśmy z wnętrza samochodu kierując się w stronę Opola lub Górnego Śląska. Widać było, że miasto z każdym rokiem zmienia się na lepsze – nowe elewacje budynków, nowa zabudowa, wyremontowane ulice. Chociaż ratusz jest dopiero remontowany. Krótko mówiąc miasto Brzeg sukcesywnie zmienia się na lepsze.
Spory udział w organizacji imprezy miało Wojsko Polskie, którego jednostka stacjonuje w Brzegu. Żołnierze m. in. zabezpieczali trasę, przygotowali biuro zawodów. A i gorąca grochówka po zawodach smakowała wyjątkowo.
Zawodnicy biorący udział w biegu głównym mieli do przebiegnięcia 7 km (2 pętle po 3,5 km), natomiast uczestnicy nordic walking mieli do pokonania dystans 3,5 km. O godz. 13:00 wyruszyli na trasę biegacze, chwilę później uczestnicy nordic walking. Dwa razy mijałem Iwonę na trasie i za każdym razem gorąco dopingowałem ją do dalszej walki. Szczególnie za drugim razem byłem dumny z małżonki, ponieważ pewnie zmierzała do mety na 5 pozycji. Szkoda, bo niewiele brakło jej do miejsca na pudle. Natomiast ja pobiegłem tradycyjnie w swoim stylu, czyli pierwsze 2 kilometry spokojnie, tak by w dalszej części dystansu mocno przyśpieszyć.
Na mecie otrzymaliśmy pamiątkowe medale, zrobiliśmy sobie fotki, rozgrzaliśmy się gorącą zupą. Na koniec odbyło się losowanie koszulek technicznych i jedną z nich miała szczęście wylosować Iwona.

Impreza była bardzo udana. Jedyną rzeczą, która nas zaskoczyła był fakt, że na przeszło 400 uczestników zawodów tylko nasza dwójka wyróżniała się koszulkami w biało-czerwonych barwach z orzełkiem na piersi. Takie chwile napawają nas dumą i szczęściem, że jesteśmy Polakami w wolnej i niepodległej Polsce.
A wy jak świętowaliście obchody 99 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę?
RAFAŁ

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak udekorować pokój biegacza? Kilka inspiracji i pomysłów! + ŻYCZENIA

Jestem osobą, która lubi pokazywać swoje osiągnięcia. Jest to dla mnie pewna forma motywacji. Dzięki temu wiem, że moja ciężka praca i treningi nie idą na marne. Moja kolekcja medali i pucharów stale się powiększa. Co mnie bardzo cieszy. Wszystko ułożone jest w widocznym miejscu na regałach i wieszakach. Ostatnio natknęłam się na zdjęcie nietypowej choinki złożonej z numerków startowych. Postanowiłam, że napiszę post o inspiracjach lub pomysłach jak udekorować pokój biegacza i jego osiągnięcia. Większość zdjęć znalazłam w internecie.  Autorzy zdjęcia: Julia, Sebastian Kapela Na zdjęciu Ryszard Kałaczyński, który przebiegł 366 maratonów w 366 dni Fot. Daniel Frymark źródło: internet źródło: internet źródło: internet Źródło:Napieramy.pl Źródło:Napieramy.pl Źródło: zabiegani.tv My również ubraliśmy naszą choinkę w stylu zabieganej rodzinki. Oprócz standardowych lampek i światełek znalazły się też medale ;) Z okazji świąt Bożego ...

ZAPACH METY

Spontaniczne uczestnictwo w zawodach to ostatnio moja specjalność. Tym razem wystartowałam w Zimowym Biegu Piasta - Biegu Walentynkowym. Dystans 10 kilometrów po wrocławskich wałach pokonałam razem z tatą Rafałem.  Piątek 14:30 Smogowy dzień we Wrocławiu. Trening ograniczony tylko do 8 odcinków po 30 sekund. Mocny akcent szybkościowy wykonany zgodnie z planem. 19:00 Telefon i decyzja o starcie.  Sobota 10.02 Sprawna pobudka i dojazd na miejsce zawodów. W sobotę biegaczom towarzyszyła mroźna pogoda. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, jaki będzie wynik, jak zareaguje organizm po poprzednim, mocnym treningu. Chwilę przed startem uzgodniłam z koleżanką Ulą, że pobiegniemy razem (taktyką negativ split) oraz spróbujemy połamać granicę 45 minut w jej pierwszej dyszce. Do 5 kilometra trzymałyśmy się razem, pilnując tempa. Kibice informowali nas, że jesteśmy na 3 i 4 pozycji (słabo, co nie?). Rywalizować czy współpracować? Aż nagle przed naszymi ocza...

PLAŻA, MORZE I... BIEGANIE!

     Tegoroczny urlop razem z Rafałem spędziłam nad polskim morzem w Ustroniu Morskim. Pogoda nam dopisała, nie było wielkich upałów ani zbyt dużych wiatrów.      Razem z Rafałem nie należymy do osób długo wylegujących się na plaży. Lubimy aktywny wypoczynek, a więc długie spacery i bieganie. Prawie każdy poranek zaczynaliśmy od biegania po plaży, blisko morza. Piękne widoki, szum fal i delikatny wiaterek sprzyjały porannemu wysiłkowi. O siódmej rano było pusto na plaży. Rzadko spotykaliśmy biegaczy, czasami mijaliśmy spacerujące osoby. Po biegu byliśmy zmęczeni ale szczęśliwi, że tak rozpoczęliśmy dzień.      Bieganie po plaży było przyjemne, ale też bardzo wymagające. Nieprzyzwyczajone stopy po paru dniach dały znać o sobie. Na szczęście była to krótkotrwała kontuzja. Taki nietypowy wysiłek przyniósł tez efekt. Wzmocniłam swoją siłę biegową i na Parkrunie w Kołobrzegu osiągnęłam nową życiówkę.      Bieganie po plaży...